DSC03328

Komitet powitalny był gotowy. 

Miliony komarów wykluły się akurat na nasz przyjazd, a każdy głodny i spragniony. Naszej krwi. Wzruszeni byliśmy tymi dowodami przyjaźni i opędzić się wprost nie mogliśmy od tych miłych stworzeń. A nie byli to jedyni mieszkańcy bliższej i dalszej okolicy. 

Ten rok był rokiem żmij. Znaleźliśmy ich wprawdzie dwie (w tym jedną czarną), ale wobec braku tych gadów w latach ubiegłych można to uznać za sukces. Żaby i ropuchy dopisały jak zwykle. Zaś prawdziwą perłą w koronie naszych zbiorów był jeż. Niby pospolite zwierzę, ale jednak... Zachwytom nie było końca. 

Pogoda przez cztery dni była po naszej stronie. Czasem trochę za bardzo. Żar lejący się z nieba sprawiał, że przedzieranie się przez grzązkie błota czy uginający się pod nogami mszar było nie lada wyzwaniem. Do tego jeszcze skromna rośłinka o nazwie uczep potraktowała nas jak stado jeleni, wykorzystując nasze spodnie, buty i skarpetki jako tanie i szybkie źródło transportu okropnie kolczastych nasion. 

Tak więc kolejna klasa przeszła swój "chrzest wody i błota", wszyscy przeżyli, nie wszyscy byli zadowoleni... ale cóż, taki jest Machnacz. Na kogo zaś rzuci swój urok, ten zawsze będzie o nim pamiętał.

 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo