Oto pierwsza część relacji z jesiennego wyjazdu do Gdańska.

Grupa tropiąca wszelkiej maści zbrodnie i przestępstwa, popełniane w Gdańsku na przestrzeni wieków, opisywała codziennie swoje wrażenia. Zapraszamy do lektury!

Dzień 1

„Wstałem. Jechaliśmy. Jechaliśmy. Jechaliśmy.  Wysiedliśmy. Doszliśmy. Rozgościliśmy się. Zmienili. Rozgościliśmy się. Wyszliśmy. Podzieliliśmy się. Wyszliśmy. Podziwialiśmy. Wymyślaliśmy. Zwiedzaliśmy. Podziwialiśmy. Dowiadywaliśmy się. Skończyliśmy. Odpoczywaliśmy. Piszemy.”

Agent O.

„… Gdy już bardzo zmęczeni szliśmy do kościoła, by torturować nasze, już i tak omdlewające, stopy, przypuszczając, że wiemy, co się będzie działo, zwalnialiśmy niepostrzeżenie, gdy zauważyliśmy, że kościół ów posiada bardzo wysoką wieżę. Już teraz wiedząc na pewno, co nas czeka, drżeliśmy ze strachu. Nawet wchodząc, nie wierzyliśmy, że to co nas czeka, może być takie straszne. Będąc na szczycie, zerkając na piękne miasto, nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że i tak musimy zejść na dół.”

Agentka A.

„Dziś w Muzeum Bursztynów widziałem mnóstwo biżuterii, pięknych mebli i rzeźb. Jednak najbardziej poruszyła mnie waza z wysoką podstawą w kształcie pieńka młodego drzewa. Od razu poczułem tę pychę, tę pasję włożoną w zrobienie tego naczynia dla jakże wspaniałego wodza Sowietów. Niestety władający Związkiem Radzieckim Stalin zmarł przed wręczeniem tego prezentu bursztynników polskich, nie doświadczył tylu wrażeń oglądając go…

Prócz tego dostaliśmy gęsiej skórki podczas oglądania rysunków i przyrządów do krwawych i bezlitosnych tortur. Widzieliśmy m.in. miecze i koła łamiące kości(…)

Agent B.

„M. zabrał nas w miejsce podejrzane o bijatyki albo gwałty. Opowiadał o tym miejscu z taką ekscytacją! M.in. jak tam śmierdzi moczem… Byłem z M. i N. wymyślaliśmy bardzo dziwną historię o odciętym uchu(…)”

Agent Prz.

„Dzisiaj panie Gosia i Basia zabrały grupkę biednych nastolatków na mroczną wyprawę po Gdańsku. Poszliśmy do muzeum tortur, gdzie dowiedziałam się jak katowano ludzi w średniowieczu. Po minach pań wywnioskowałam, ze już zbierały okrutne pomysły na karanie nas. Potem byliśmy w Katedrze Mariackiej, mieliśmy wejść na samiutką górę, a ja czułam, że nauczycielki chciały nas wymęczyć.

Wyprawa w dwu lub trzyosobowych grupach po Gdańsku potwierdziła moje obawy o niecnym planie pań. Wysłały nas na poszukiwanie okropnych i niebezpiecznych miejsc i wymyślanie kryminalnych historyjek. Po męczącym dniu, pełnym okrutnych opowieści postanowiliśmy wrócić do hostelu. Po drodze spotkaliśmy wystraszonych kolegów i koleżanki z sąsiedniej grupy. Mieli miny jak nasze. W końcu otrzymaliśmy upragniony czas wolny (20 minut…)”

Agentka E.

„ Gdańsk 17.09.2013

Drodzy Rodzice!

Dzisiaj razem z grupą udaliśmy się do pełnego zabójców miasta Gdańsk. Żeby lepiej się porozumiewać mój wspaniałomyślny kolega S. uczył mnie wielu przydatnych słów po włosku. Następnie szukaliśmy ciemnych zaułków, w których odbywają się morderstwa i nie tylko… Żeby nas bardziej przerazić nasze niesamowite wychowawczynie wpędziły nas na najwyższe piętro kościoła. Na dodatek chodziliśmy po muzeum tortur, gdzie zza ściany krzyczeli jacyś ludzie.

To był wspaniały dzień.

Pozdrawiam.                    

Wasz kochany syn Ja.”

Dzień 2

„Dziś trafiliśmy do wielu miejsc, lecz najciekawszym był, wg mnie, kościół dominikanów. Jego historia ciągnie się prawie 800 lat. Oprowadzał nas po nim dość młody ojciec zakonny, znajomy rodziny J. Zwiedzaliśmy wysoką wieżę z oryginalnymi średniowiecznymi deskami stropowymi. Ku mojemu zdziwieniu sklepienie było od góry usypane  gruzem sprzed wieków. Poza tym poznawaliśmy niewielkie podziemne krypty, gdzie dziś istnieje mała kapliczka. Nasz przewodnik z zakonu opowiadał nam dużo interesujących informacji, które mimo nienajlepszej pamięci, nadal pamiętam.”

Agent B.

„ -Teraz wejdziemy na strych zakonu. O., zostań. Nie ma sensu, żebyś tam wchodził.

- Kurcze, znowu?! Naprawdę? Codziennie będziemy wchodzić na wieżę?! Ekhm… Dobrze, zostanę. – No bo co mam powiedzieć „Nie, nie!, Wejdę z wami. Może dotrę na samą górę.”? Trudno.  Życie jest ciężkie. Pozwiedzam sobie kościół. Nie, nie chce mi się… Dobra obejrzę sobie obrazy. E, już dziś widziałem! O! Rzeźby! Święty, święty, krucyfiks, święty, święta. Nuda! Usiądę jestem zmęczony. Zaraz wrócą. Piętnaście minut… nie ma ich. Co mam robić. Wyjść? Nie, bo wrócą! Poczekam. Ale mi się chce spać. Spać…

Obudziły mnie hałasy. Wrócili!”

Agent O.

„Wstałem leniwie.

Ubrałem się szybko.

Zjadłem szybko i smakowicie.

Zwiedzałem z zainteresowaniem.

Szukałem z uwagą.

Siedziałem znudzony.

Patrzyłem na obrazy z pogardą.

Jadłem kebaba.

Chodziłem po mieście.

Uzupełniałem kartę pracy.

Ubolewałem nad ręką.

Wróciłem zmęczony.

Odpowiadałem na pytania.

Pisałem opowieść z dzisiejszego dnia.”

Agent S.

„Czy ten obraz Hansa Memlinga, który będziemy oglądać to „Sąd Ostateczny?

Czy tylko 5 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku przeżyło drugą wojnę światową?

Czy krzyżacy współpracowali z dominikanami?

Czy wieża w kościele św. Mikołaja została zbudowana przez krzyżaków?

Czy ten kościół został nietknięty w czasie II wojny światowej?

Czy ABW jest na wschód od centrum miasta?

Czy policja jest na rynku?

Czy Muzeum Bursztynu to dawna o katownia?

Czy lepszy jest kebab z baraniny czy kurczaka?”

Agent Je.

„ - Proszę pani mogę za to pociągnąć?

- Nie.

- Proszę pani czy mogę pójść do sklepu?

- Nie.

- Proszę Pani czy mogę tam wejść?

- Nie.

- Proszę Pani czy mogę iść do toalety?

- Nie.

- Proszę pani…

- Nie!”

Agent Ja

„Dzisiaj byliśmy w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Widziałam fantastyczny obraz „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga. Prawie jak komiks. Dowiedziałam się, że obraz był w różnych krajach: w Niemczech, Polsce, Rosji, Francji. Teraz jest w Gdańsku. Robiliśmy różne zadania na temat obrazu. Trzeba było m.in. przyglądać się diabłom i aniołom.(…)”

Agentka O.

Dzień 3

„ Zawsze myślałam, że jestem lekka, ale dziś w Muzeum Obrony Wybrzeża M. próbował podnieść nabój, który waży 36 kg… Ledwo go podniósł, co mnie bardzo zdziwiło. Zobaczyliśmy też krótki filmik o tym jak się wkłada nabój do lufy, aby coś wystrzelić. To wszystko jest poplątane, myślałam, że to takie rachu ciachu, a to posiada różne fazy.

Po zwiedzeniu muzeum poszliśmy sobie do fokarium. Dowiedziałam się, że foka Krysia zdechła mając żołądek pełen pieniędzy. Foki da się bardzo fajnie wytresować, czego dowiedzieliśmy się na pokazie.

Po wyjściu zjedliśmy sobie pyszny obiadek w restauracji, w której Pita je od 8 lat. Wróciliśmy do Gdyni małym statkiem pasażerskim, a potem pojechaliśmy pociągiem. Po dotarciu mieliśmy wolne.” Agentka Z.

„W Muzeum Obrony,

(prócz jednej wrony),

cudów było niemało.

Okrytych chwałą,

herosów 3 zabito,

jednego ciała

nigdy nie odkryto (…)”

Agentka A.

„ Dzień dobry.

Szybko, wychodzimy z domu! Szybko, bo odjedzie nam pociąg! Szybko, oglądamy pamiątki i wsiadamy na prom! Szybko, wysiadamy! Szybko, foki obejrzymy potem! Szybko, wchodzimy do muzeum! Szybko wychodzimy! Szybko, ubierać się, bo pada deszcz! Szybko, jemy i biegniemy zobaczyć koniec Helu! Szybko, schodzimy z tego działa i idziemy dalej! Szybko, prom odpływa i naprawdę trzeba biec! Uciekajmy na dół – plują na nas! Uwaga: pociąg! Szybko, piszemy sprawozdawanie. Szybko, jemy i myjemy się.

 Dobranoc”

Agent Je.

„Pojechaliśmy z moją kochaną grupą na Hel. Na początku rapowałem z S. i Je, a potem z dziewczynami. Byliśmy umówieni z tym pierwszym na wielką bitwę na rapsy, więc niestety nie przykładałem większej uwagi do muzeum wojskowego, ponieważ wymyślałem dissy – śmieszne żarty z kogoś.

Po muzeum przyszedł czas na pojedynek. Po ciężkiej walce wygrałem przewagą jednego punktu. Potem poszliśmy do fokarium i obserwowaliśmy tłuste foki, które jadły ryby. Następnie poszliśmy na statek. Strasznie bujało i mało się nie zrzy…”

Agent Ja

„Mateusz wstał wcześnie. W pośpiechu ubrał się i odświeżył. Zjadł smaczne śniadanie. Szedł na dworzec. Pojechał do Gdyni. Stamtąd popłynął na Hel statkiem „Smile”. Zwiedził Muzeum Obrony Wybrzeża. Potem poszedł do fokarium. Dowiedział się o tragicznej historii foki Krysi, która zdechła, ponieważ zjadła monety, które wrzucali zwiedzający. Zjadł obiad. Wrócił. Obejrzał film o katastrofach morskich. PRZYBYŁ, ZOBACZYŁ, NAPISAŁ.”

Agent Ma.

„ Z pamiętnika optymisty.

Płynęliśmy dziś tramwajem wodnym! Widziałem wspaniałe statki. Wielkie wrażenie zrobił na mnie „Dar Młodzieży” Od środka wprawdzie widziałem tylko „Smile`a”, którym płynęliśmy, ale i tak było super. Dopłynęliśmy do Helu.

Na początku poszliśmy do Muzeum Obrony Wybrzeża, gdzie dowiedzieliśmy się wielu interesujących rzeczy. Następnie obejrzeliśmy karmienie fok. Widziałem już ten pokaz, ale nie pamiętałem, że te zwierzęta są takie szybkie!

Na obiad zjadłem łososia. Kiedy ostatnio jadłem taką rybę… Po obiedzie mogliśmy wejść na działo!

Wracaliśmy statkiem! Po powrocie „Wężowidła” (jak miło!) zrobiły nam kolację.

Kolejny wspaniały dzień za nami!

Z pamiętnika pesymisty.

Kolejny dzień tej zielonej szkoły, tej porażki! Pobudka o 7.00 ! Kto normalny wstaje o takiej porze?!

Widzieliśmy w muzeum denny krótkometrażowy filmik o dziale. A ten lektor! Później widzieliśmy zardzewiałe noże i granaty. Zardzewiałe eksponaty! W życiu bym takiego czegoś nie wystawił. Jak wyszliśmy LAŁO!!! Cały przemokłem! Poszliśmy do fokarium. Beznadzieja! Każdy już tam był „ŁAAŁ” Spasione foczki zajadają rybki! Super… Jak można brać za to pieniądze?!

Wracaliśmy jakąś łajbą! Kołysało jak cholera. Cud, że się nie porzygałem! Jak już doszliśmy do hotelu, to znowu jakaś afera. NIEEEE!

Piszę to w strasznym dymie, bo „Wężowidła” palą nam kuchnię.”

Cierpiący na schizofrenię Agent O.

„Weszliśmy na teren Muzeum. Pierwsze pytanie: Mogę do toalety? Odpowiedź „Tak”. Biegnę do latryny. Napisane: 2 zł. Katastrofa, strasznie muszę!(…)

Agent Mi

„Przybyliśmy. Wreszcie ukazał nam się Port Gdyński. Czy był duży?  Tak, był ogromny! Najbardziej majestatyczny był wielki apartament owiec. Gdzie płynęliśmy? Na Półwysep Helski. Dużo chodziliśmy. Przy okazji, padało. Co zwiedzaliśmy? Muzeum Obrony Wybrzeża. Znaleźliśmy stare bunkry, pociski i działa. Czy było warto? Zdecydowanie tak. Było dużo śmiechów i żartów”

Agent B.

Dzień 4

„Nasz kolejny cel : „Sołdek”.

Rodzaj obiektu: statek.

Nasze zadanie : zwiedzenie obiektu, zdemaskowanie przemytników.

Sposób szukania: szczegółowe oglądanie każdego zakamarka, w razie problemów przesłuchać potencjalnego przemytnika.

Przebieg misji: możliwie jak najdyskretniej.

Za pomyślnie wykonane zadanie wysoka nagroda lub awans.

Pułkownik BB głównodowodzący Związku Celników Narodowych”

„Dzisiaj z kolegami

wstaliśmy parami, potem

założyłem ubranie

i zjadłem śniadanie.

Rano zwiedzaliśmy

pewien statek

pełen szarych kratek.

Bawiliśmy się w celników

kryjówek przemytników było

 bez liku.

Potem płynęliśmy na Westerplatte

i na statku opalałem

swoją klatę.

W restauracji zamówiłem

lody tylko dla ochłody”

Agent Ja

„(…) Gdy płynęliśmy na Westerplatte, Pani która opowiadała co możemy zobaczyć po stronie prawej i lewej mówiła bardzo dobrze po niemiecku i po polsku. Na pokładzie było bardzo, bardzo zimno! Wszyscy gromadzili się w grupki (W KUPIE siła)”

Agentka Z.

„Wstałem (rano)

Spakowałem (się)

Spotkałem (się z Olą)

Poszedłem (do muzeum)

Obejrzałem (statek)

Przemyciłem (srebrny miecz)

Przecelnikowałem (mały posążek)

Wszedłem (na statek)

Popłynąłem (nim)

Obejrzałem (ogromne frachtowce)

Zamówiłem (danie)

Jem (je)”

Agent Mi.

 


 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo