Oto druga i ostatnia część relacji z jesiennej szkoły w Gdańsku.

Wspomnienia z Podwodnego Królestwa

W tym roku Jesienna Szkoła odbyła się w Gdańsku. Byłam w grupie: „Dlaczego w Bałtyku nie ma wężowideł?”. Jak sama nazwa wskazuje była to grupa przyrodnicza.

Chcę opisać miejsce, w którym byliśmy ostatniego dnia pobytu. 15 września, w piątek, pojechaliśmy do Gdyni na lekcję muzealną i na zwiedzanie oceanarium. Dotarliśmy tam pociągiem. Kiedy weszliśmy, od razu zabrano nas na wykład o zanieczyszczeniach wód, a potem na lekcję w terenie.

Początkowo niezbyt mi się podobało, ale później to, co tam zobaczyłam, okazało się fascynujące.

Na zwiedzanie oceanarium wchodziło się przez drzwi, które stawały się bramą do świata wodnego. Kiedy tam weszłam, czułam się jakbym płynęła pod wodą, w jakimś najpiękniejszym miejscu na kuli ziemskiej. Po lewej stronie znajdowało się akwarium z meduzą i wielkimi rozgwiazdami (jeszcze nigdy ich nie widziałam). Po prawej stronie był zbiornik ze skrzydlicami i z najeżkami. Później przechodziło się i były następne akwaria: duże, małe i średnie. W niektórych pływały olbrzymie ryby, niekolorowe, a w innych małe, kolorowe. Akwaria były podświetlane, w jednym z nich był efekt wpadających promieni słonecznych do wody. Miałam wtedy wrażenie, że płynę pod samą powierzchnią wody. Szłam dalej oglądając rybki, które były coraz piękniejsze.

W kolejnym pływał błazenek i pokolec królewski. Patrząc na nie przypomniały mi się przeżycia ze snurkowania wśród raf koralowych oraz sceny z filmu z mojego dzieciństwa „Gdzie jest Nemo”.

Idąc dalej, widziałam coraz groźniejsze ryby. Na przykład węgorza elektrycznego, piranie, nawet małe rekiny.

Dużego wrażenia te ryby za szybą na mnie nie zrobiły. Ale kiedy pomyślimy, że moglibyśmy znaleźć się w wodzie, wśród tak drapieżnych zwierzątek - to nabieramy stracha. Gdy skończyłam zwiedzać pierwszy poziom, weszłam na górę, gdzie były koniki morskie, brzytewniki i wiele innych rybek, których nazwy ciężko spamiętać. Schodząc na najniższy poziom, wchodziliśmy do świata środowiska słodkowodnego. Znajdowały się tam akwaria tylko częściowo wypełnione wodą, w których żyły np. żółwie, anakonda zielona, krokodyl krótkopyski – same „słodziaki”.

Zdecydowanie bardziej urzekł mnie świat morskich okazów, które naprawdę są niezwykłe. Miejsce to było fascynujące i bardzo chciałabym tam wrócić i szczerze wszystkim polecam wycieczkę w głębiny.

Amelia Kucińska

 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo