O filmie najlepiej jest słuchać w Łodzi. Stamtąd wywodzi się niemal cale polskie kino.

5.02. klasa II na swoją edukację filmową postanowiła więc wyruszyć Polskim Busem do Muzeum Kinematografii.

Ponieważ w województwie łódzkim trwają teraz ferie, całe muzeum było do naszej dyspozycji. Dowiedzieliśmy się jaka jest droga filmu od pomysłu na niego do kopii ekranowej. Zobaczyliśmy taśmy filmowe, bobinki i scenopis filmowy.

Pojęcia związane z produkcją filmową przybliżała nam pani, która, jak twierdziła, montowała obraz i dźwięk w studenckich etiudach Jana Jakuba Kolskiego, Władysława Pasikowskiego i Wojciecha Smarzowskiego. Na pewno znała się na rzeczy. Widać to było także podczas zwiedzania muzeum, po którym nas oprowadziła. Trudno uwierzyć, że kamery, które znamy z naszych domów i te, którymi nagrywano filmy fabularne, spełniają to samo zadanie. Jedna z kamer na wózku do jazd na planie, ważyła kilkaset kilo i do jej obsługi potrzebny był operator i ostrzyciel, czyli szwenkier.

Najciekawsze było obejrzenie absurdalnych scen z polskich horrorów. Dla tego samego warto było stracić jeden dzień w szkole. „Klątwa Doliny Węży”, „Wilczyca” i jej „Powrót” (wilkołak TOPIĄCY swoje ofiary - bezcenne...) na pewno zostaną w naszej pamięci.

Gorzej będzie z nazwiskami polskich kompozytorów filmowych. Zostaliśmy nimi zarzuceni przez panią prowadzącą zajęcia o muzyce filmowej i jej twórcy. Ponieważ nie poznaliśmy ani żadnego twórcy, ani żadnej muzyki, to materiał z ostatniej lekcji nadal jest dla nas wiedzą tajemną. Może jednak dzięki temu, uda się nam od tej pory uważniej śledzić czołówki filmowe i zapamiętać, że np. genialną muzykę z „Va bank” skomponował  Henryk Kuźniak, a kino nieme ilustruje muzycznie taper a nie pianista.

 


 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo