...czyli spływ kajakowy klasy 2.

W tym roku postanowiliśmy odejść od "uświęconej" gimnazjalnej tradycji i miast Czarnej Hańczy wybraliśmy Rospudę.

I dobrze.

Od samego początku, od Szafranek, porwał nas nurt wartki i dziki, ciskał na zapory z powalonych drzew i zatopione kamienie. Kajaki co i raz szorowały dnem po żwirze albo wbijały się dziobami w trzciny, obracały się, narowiły, stawały w poprzek rzeki. Nie mogliśmy narzekać na nudę - a to trzeba było przeciągać łódkę po zaporach z pni, to znów szybko chować się, by głową nie uderzyć w drzewo czy niski mostek.rospuda

Towarzyszyły nam nurogęsi, łabędzie, trzciniaki, wielkie kępy żółtych kosaćców i rozłożyste liście barszczu - przyroda Doliny Rospudy jest zachwycająca.

Wieczorami stawaliśmy na popas na kempingach, które oferowały mam różne atrakcje - niektóre trawę po pas (gra w piłkę nabierała wtedy nowego wymiaru), a to równiutko wykoszony trawniczek i eleganckie miejsce na ognisko.

Trzeciego dnia załamała się pogoda, na szczęście nie mówimy tu o naszej pogodzie ducha. Zrobiło się zimno, co szczególnie dokuczliwe było w nocy, dlatego dwie noce spędziliśmy w domkach. Po prawdzie jedne z nich tym się różniły od namiotów, że były z drewna. Poza tym w środku było równie rześko...

Na koniec zafundowaliśmy sobie saunę, by choć raz rozgrzać się porządnie. 

 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo