W tym roku wiosna dopisała. Lepszej pogody nie mogliśmy sobie wymarzyć. Łany kwiatów niemal po pas, ptactwo się drze, pszczoły brzęczą, a antylopa się gnu. mach5I co najważniejsze - woda jest pełna larw komarów. LARW! Co w tym pięknego? A to, że sezon krwiopijców, rozpaczliwego machania rękami i nocy z bzyczącymi seranadami nad uchem jeszcze nie nadszedł!


mach21Nadszedł za to sezon Łowców. Z nosem przy ziemi, a uchem w trawie polowaliśmy na wszystko co się rusza, a nawet i to, co nieruchome, bo rośliny i - pardon le mot - odchody też były przedmiotem naszych zainteresowań.

Słonko przygrzewało, błoto zachęcająco mlaskało pod nogami, bagno zwyczajne w mszarze pachniało odurzająco.  

Każda z czterech grup skrupulatnie zbierała materiały - w koszach, wiadrach i słoikach lądowały mrówki, huby, wyżej wspomniane odchody, kości, obgryzione przez bobry gałęzie, szybkonogie biegacze, kwiaty pasożytniczego łuskiewnika i naręcza jemioły.

Czasem zdarzało się i tak, że nieostrożny krok skutkował bliższym zapoznaniem się z głębokością moczarów i utopieniem części kolekcji...

Tradycyjnie na tak zwanej Rampie suszyliśmy skarpetki i buty, piekliśmy kiełbasę, przegryzaną czosnkiem niedźwiedzim i zbieraliśmy siły do przejścia Zatopionego Lasu (zwanegomach5.5 też łęgiem). W tym roku poziom wody był dość niski, sięgał zaledwie do pasa, a i co sprytniejsi potrafili niemal suchą stopą przejść po zwalonych pniach.

mach1.1Wieczory upływały nam przy ognisku i dobrym jedzeniu. Każda grupa przygotowała ciekawą prezentację swych zbiorów, więc i na oceny nikt (mam nadzieję...) nie mógł narzekać.

 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo