"...kiedy zadzwonił telefon, zupełnie nie spodziewałem się, że pierwsze słowa, jakie usłyszę, będą brzmiały:

- Cześć! Masz może latarkę albo kiełbasę?"

Cytat z nieopublikowanych wspomnień członka TurKoła p.t.:

tytuł

To była wyprawa, która wprawdzie nie zawiodła nas w żadne dzikie ostępy, ale w pełni zasługuje na miano EPICKIEJ. Obraz 108

Wyruszyliśmy o zmroku, kiedy cienie wydłużały się, a ludzie spieszyli do domów. Naszymi (pół)przewodnikami byli Alan i Janek. Wystartowaliśmy na Ochocie, szybko przedarliśmy się przez tory kolejowe i zapadliśmy w chaszcze, by wynurzyć się gdzieś w okolicach Okęcia. Zapadła noc, ulicami jeździło coraz mniej samochodów, a my z zadartymi głowami graliśmy w "Zgadnij, jaka to linia lotnicza?". 

Potem zejść nam przyszło z wygodnych dróg, asfaltem i kostką bauma wyłożonych i przez koleiny i kałuże dotaliśy nad staw, zamieszkały przez Ptaki Hitchcock'a. Posiliwszy się pospiesznie przy wtórze ich potępieńczych wrzasków (a północ już była bliska), ruszyliśy dalej.

Porzuciliśmy w końcu ludzkie osiedla i zapadliśmy w las. Wiele rozmyślaliśmy po drodze - głównie o łóżkach i śnie. Ale jednocześnie miła nam była myśł, że oto wszyscy śpią z wyjątkiem grupy niezłomnych wędrowców...

Przed drugą byliśmy w szkole (bo, jak powszechnie wiadomo - jest naszym drugim domem). Każdy znalazł kąt do spania i zasnęliśmy w poczuciu kolejnego tryumfu.

 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo