sowa1Kiedy wygodnie zasiedliśmy na zdobytym przez nas szczycie, pani Agnieszka napisała do atakujących ją smsami dzieci, żeby jej dały spokój, bo siedzi na Wielkiej Sowie i chce zjeść w spokoju.

Odpowiedź przyszła natychmiast:

"Nie wiem co to wielka sowa. Tzn. wiem niby, ale moja wiedza podpowiada, że się ich nie dosiada."

Nasze doświadczenie jest inne. Pełniejsze.sowa2

Otóż  29 maja, od razu po szkole TurKoło, zaopatrzone w prowiant i napoje, wyjechało w góry zdobyć kolejny szczyt z KORONY GÓR POLSKICH.
Jechaliśmy aż 7 h,  ale podróż szybko nam minęła,  dzięki nowoczesnemu busowi i filmom zabranym przez panią Agnieszkę.  Na miejscu byliśmy po północy. Pracownik pensjonatu co prawda nie doczekał się nas, ale łóżka czekały w gotowości w ciepłych pokojach. Z przyjemnością poszliśmy spać.  

Rano wszyscy wyszliśmy na dół zjeść. Wspólne śniadanie oczywiście sami przygotowywaliśmy.

W końcu wyruszyliśmy w góry - każdy uśmiechnięty i spragniony Przygody. W czasie marszu podziwialiśmy piękne widoki oraz omawialiśmy  ważne i nieważne sprawy. Mimo małych komplikacji wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do celu.  Na szczycie Wielkiej Sowy mogliśmy wejść na wieżę widokową oraz spożyć wspólny posiłek. Każde danie MRE było inne. Tradycyjnie sprawdzaliśmy, komu dostało się najlepsze. Od makaronu chilli aż po wołowinę.  sowa3

Gdy już się najedliśmy mogliśmy ruszyć w drogę powrotną. Zanim wsiedliśmy do autokaru spojrzeliśmy po raz ostatni na Góry Sowie.  

Droga powrotna była równie wygodna jak poprzednio. Tym wygodniejsza, że w czasie drogi zatrzymywaliśmy się aż trzy razy, z czego jeden w McDonaldzie, gdzie zjedliśmy obiad. Droga minęła nam tak szybko, ze nim się obejrzeliśmy, byliśmy już w Warszawie.
Po raz kolejny TurKoło pokazało, że dosiadać się można wszędzie i do każdego.

 

 Christian Pulawski i Agnieszka Masna

 

 


 

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo